Dlaczego nauczyciele zniechęcają do nauki? – Wywiad

Rozmowa z pedagogiem praktykiem, z doświadczeniem socjoterapeutycznym, Katarzyną Lisowską.

 

Stowarzyszenie Malinka: Dlaczego są takie zjawiska, kiedy nauczyciele zniechęcają dzieci do nauki?

 

Katarzyna Lisowska: Powodów może być wiele, może się to nawet dziać nieświadomie. Myślę, że brakuje odpowiedniego przygotowania pedagogicznego i psychologicznego oraz trochę refleksji i rozsądku etycznego. Chodzi o to, by myśleć, zdawać sobie sprawę, co może czuć dziecko i być czujnym wobec jego potrzeb. Nauka ma być dla dziecka przyjemna i interesująca, a nie odbywać się jak za karę. Poza tym za często patrzy się na rozwijające się dziecko z perspektywy dojrzałej osoby, co ma swoje doświadczenia, przeżycia, ukończone drogi edukacji. Więc to jest zupełnie pomylone, ale niestety takie sytuacje się dzieją i to trudna kwestia, jak komuś brakuje wyczucia, wrażliwości i empatii. Oczywiście nie mówię o nauczycielach, co im się chce wysilić, wykroczyć poza siebie i trochę zrozumieć, poznać dziecko, jego możliwości i dostosować wymagania, dobrać właściwie metody pracy, formy, środki dydaktyczne, cele i odpowiednio zorganizować cały proces. Trochę idzie ludzi na te studia pedagogiczne, bo mają wizję pracy w zawodzie, który potem okazuje się nie taki prosty, jak to sobie wymyślono… Jest potem frustracja, nerwowa atmosfera, nawet przemoc się stosuje wobec dzieci. To jest sygnał, gdzie nauczyciel winien sobie powiedzieć stop i odpocząć, bo to są kwestie dużej wagi i nie może dojść do sytuacji, że łamie się prawa dziecka. Podstawowym prawem dziecka jest i to prawo do edukacji. Można je łamać na wiele sposobów, np. niewłaściwie ucząc, tak, że edukacja dla dziecka staje się niemożliwa. To jest takie manipulowanie sytuacją, tragiczne, że zamyka dziecku możliwość rozwoju. Zatem mamy do czynienia z bardzo poważnymi stanami, wobec których nie sposób być biernym.

 

Stowarzyszenie Malinka: Jak można wspierać nauczycieli w tym, by po prostu byli dobrymi pedagogiami?

 

Katarzyna Lisowska: Bez potencjału do zawodu wiele nie zrobimy, trzeba mieć trochę wyczucia do ludzi i otwartości na wiedzę, samokrytyki i autodyscypliny. Trzeba uświadamiać, czym jest zawód nauczyciela, jakich postaw się od niego wymaga, dlaczego, dlaczego po prostu to jest tak ważne, jakie są konsekwencje zaniechań i wskazywać, że nie ma tu wolności od odpowiedzialności. Możemy wskazać zaniechania i reagować. Więc na pewno warto, aby być świadomym, poszerzać wiedzę i byśmy reagowali, a nie byli obojętni, kiedy widzimy, że mają miejsce nadużycia. Zwracajmy uwagę na problemy, nie bójmy się o tym mówić. Nauczycielom także trzeba zwracać uwagę, byłam w tym zawodzie. Można konsultować się w swoim gronie, nauczycieli, rozwinąć system poradnictwa. Czasami nauczyciele nie widzą z dystansu, jak nawalają. Poza tym trzeba wprowadzić więcej praktyki na studiach i opieki mentorskiej. Trzeba pokazać jak być dobrym nauczycielem, a jakim nie można być. Bezcenna jest własna refleksja, obserwowanie siebie, namysł, samorozwój, otwartość na uwagi. Wiadome jest, że nikt nie uczy idealnie, popełnia błędy, ale są ludzie, co wybrali kiepsko zawód i bardzo psują jego piękną misję. Wtedy każdy się męczy… Dobrze wobec tego jest rozeznać, czy ja mam wykonywać ten zawód. Można iść wcześniej na wolontariat, popracować jako edukator czy jego pomoc, czy wychowawca. Ważne jest, żeby się sprawdzić, przetestować, swoje ograniczenia. Można je znosić, a jak nie mamy do tego motywacji zawodów jest naprawdę wiele i można zmienić szybko kwalifikacje, np. przez krótkie studia podyplomowe. To też ważne dla danej osoby, żeby czuła, że jest na swoim miejscu. Nie bójmy się zmian, albo ludzie mogą wrócić do zawodu jak więcej się nauczą, dowiedzą, przeżyją, a nie będę testować siebie na dzieciach, bo to jest nie do pomyślenia. Trochę zatem odpowiedzialności, czujności. To nie zaszkodzi.

 

Stowarzyszenie Malinka: Jakie są skutki, kiedy idzie do zawodu osoba do niego niepowołana?

 

Katarzyna Lisowska: Temat jest bardzo szeroki, a nawet sądzę, że nie zbadany do końca i mało zbadany nade wszystko. Potrzeba tutaj badań, np. narracyjnych, byśmy mogli poznać życiorysy osób, których edukacja pogrążyła, zamiast rozwinąć i stworzyć możliwości. Każdy ma potencjał, ale wiele osób kończy w sferze życia poza swoimi możliwościami i ambicjami. Uważam, że to nic straconego, ale bardzo trudno jest już wyzwolić i wykorzystać cały swój potencjał. Poza tym trzeba dochodzić do siebie po traumach, lękach, depresjach, nerwicach. To są bardzo ciężkie stany. Nauczyciele nawet prowokują myśli samobójcze, zachowania autoagresywne. Byłam szkolnym pedagogiem i wiem, że bywa różnie. Jest taki problem, że ludzie dużo gadają, bo mogą, a zapominają, co czuje drugi człowiek, nie znają jego wrażliwości i głębiej sytuacji życiowej. Więc naprawdę można skrzywdzić na całe życie. Nawet jak ktoś uciekł od odpowiedzialności, stchórzył, czy nie widzi problemu – kiedyś to wszystko do niego wróci, w przejawach czyjegoś życia, jego zmagań i ludzie wiedzą takie rzeczy, kto zawalił, jak się zachował. Logika i przyzwoitość wymaga, żeby naprawiać szkody, sądzę, że nawet po długim czasie warto się przyznać, przeprosić i zmobilizować się, żeby lepiej działać. To jest sfera tak czuła, że naprawdę trzeba być dobrze rozliczonym, co się uczyniło wobec najmłodszych w tym zawodzie. Każdy popełnia błędy i nie bójmy się tego, tylko najgorzej jest jak ktoś robi, co chce, nie widzi problemu i sobie działa… Myślę, że takie osoby same nie wiedzą nawet, jaką krzywdę sobie wyrządzają… Poza tym głupie to jest, żyć lata, rozwalić życiorysy i nie wykorzystać życia do czegoś dobrego. Jak wygląda bilans życia takiego człowieka? Strach pomyśleć i najgorzej jak on nigdy się nad tym nie zastanowi…