Przedstawiamy wywiad z pedagogiem praktykiem, Katarzyną Lisowską – o tym, jak mogą się uczyć skutecznie dzieci w wieku szkolnym.
Stowarzyszenie Malinka: Nauka przez zabawę, czy to ma sens, jak dziecko przechodzi z przedszkola do etapu pierwszych klas szkoły podstawowej? Co o tym myślisz?
Katarzyna Lisowska: Jestem zadania, że zabawa jest ważna dla dziecka i w ogóle człowieka. Jej instynkt w nas nie zanika, tylko się zmienia. Dziecko, kiedy kończy edukację w przedszkolu, gdzie spotkały go liczne formy nauki przez zabawę – domaga się kontynuacji. Oczywiście, to nie będzie już tak jak w przedszkolu, bo dziecko musi się zaadaptować do systemu klasowo-lekcyjnego. Jednak zabawa na pewno temu będzie sprzyjała. Jest tym, co beztroskie, co wyzwala kreatywność, chęć angażowania się w zadania, eksploracji rzeczywistości. Więc warto w różnych momentach lekcji dać przestrzeń dziecku, by nauczyło się czegoś przez taką formę. Dlaczego nie, skoro to jest bliskie dziecku, a druga sprawa, taki mamy obowiązek. To wciąż mniejsze dziecko, zabawa jest jego prawem, a naszym obowiązkiem jest dać dziecku przestrzeń na to, żeby mogło się bawić. Chcę podkreślić, że zabawa nigdy nie jest stratą czasu dla dziecka. To jest czas, w jakim dziecko rozwija siebie, bardzo intensywnie, co więcej we wszystkich wymiarach rozwoju. Nie wyobrażam sobie, że dziecko idzie z przedszkola do pierwszej klasy szkoły podstawowej i sala nie jest przystosowana do tego, by dziecko między zajęciami miało swoją bezpieczną przestrzeń na zabawę. Poza tym nauczyciel tego potrzebuje, aby zrobić przerwę, gdy widzi, że dzieci są znużone po którejś lekcji i pragną tej zabawy, odskoczni, odpoczynku, chwil dla siebie, relaksu. Z takim dzieckiem się łatwiej pracuje, to jest ważny element higieny pracy. Jak dziecko potem wraca do ławki to na pewno bardziej spokojne, wyciszone, z większym potencjałem wyciszenia, ale trzeba wiedzieć jak prowadzić etapy zabawy, by osiągnąć podobne rezultaty.
Stowarzyszenie Malinka: Jak się uczy dziecko?
Katarzyna Lissowska: Dziecko uczy się w zasadzie przez całą swoją aktywność. Ważny jest ruch. Dziecko ma głód ruchu. Podąża za przedmiotami, chce ich doświadczać. Bardzo jestem za tym, by mocno akcentować potrzebę uczenie dzieci metodami projektów, metodami aktywnymi, aby dzieci mogły doświadczać rzeczywistości, przekształcać ją, obserwować jak wpływają na to, co jest wokół nich. Potrzebna jest intuicja, mądrość nauczyciela-wychowawcy, uważność na potrzeby dziecka i stosowana reakcja.
Stowarzyszenie Malinka: A możesz coś powiedzieć o stylach uczenia się dzieci?
Katarzyna Lisowska: Dziecko jak każdy człowiek ma swoje możliwości poznawcze. Możemy zaobserwować, że dzieci rozwijają swoje preferencje nauki. Jedne będą wolały pracować, ucząc się, kiedy są w ruchu, doświadczają świata, inne będą potrzebowały wyciszenia, skupienia, pracy z materiałami wzrokowymi. Jeszcze inne chętnie będą współpracowały, kiedy odbierają i przetwarzają oraz reagują na bodźce słuchowe. Tylko że w rozwoju człowieka trzeba pamiętać, że dążymy do równowagi, możliwej harmonii. Owszem, uwzględniamy mocne strony dzieci w nauce, ale także włączamy ich inne możliwości poznawcze, żeby je rozwijać. Jestem zatem za stosowaniem różnorodnych metod kształcenia, form, środków, celów.
Stowarzyszenie Malinka: Dlaczego dzieciom może być trudno uczyć się matematyki?
Katarzyna Lisowska: Chodzi o to, że są fazy rozwoju, które my przegapiamy. W okresie przedszkolnym dużo się dzieje w rozwoju matematycznym dzieciaka, ale rzadko jest świadomie wspierany, stymulowany. Jak przejdziemy jakiś etap rozwoju to nie sposób wrócić, nie da się wykorzystać już pełnego potencjału, ale oczywiście, dużo można zrobić. Tylko potem jest niechęć dziecka, bo sprawia mu to trudność. Absolutnie zatem tu nie krytykujemy, tylko szukamy metod pracy atrakcyjnych dla dziecka, wykorzystując jego mocne strony, talenty, zainteresowania. Edukacja ma ciekawić dziecko, a nie męczyć, jeśli ma być dla niego skuteczna i efektywna.
Jestem tego zdania, że każdy może wrócić do nauki matematyki i odnosić tutaj rezultaty. Wszystko zależy od naszej determinacji i metod, których użyjemy. Kluczowa zdaje się motywacja. Chcemy się czegoś uczyć, co nas interesuje, co wykorzystamy. Chcemy wgłębiać się w to, co nas pasjonuje, sprawia nam przyjemność, rozwija. Czyli wiedza odpowiada na nasze potrzeby psychiczne, zaspokaja ciekawość, możemy ją przeżywać i ona nas kształtuje. Z matematyką jest o tyle trudno, że opiera się na pojęciach abstrakcyjnych. Trzeba je sobie jakoś uzmysławiać, wiązać w logiczne całostki, sprawiać, że te liczby są bardziej namacalne, zwizualizowane. Wszystko zależy od potencjału konkretnej osoby. Oczywiście matematyka jest potrzebna, napędza rozwój naszej cywilizacji, ale nie mniej ważne są przedmioty humanistyczne. Dają zrozumienie wielu zjawisk i dają ducha kierowania całym rozwojem świata w sposób rozumny i z równowagą.
Stowarzyszenie Malinka: Dużo się słyszy o zaburzeniach rozwojowych, dysleksja rozwojowa to już plaga. Może powiesz, jakie są silne strony dzieci dyslektycznych?
Katarzyna Lisowska: Z diagnozami bywa różnie, nie zawsze są trafne. Diagnozują ludzie, różnymi narzędziami, z różnym poziomem wiedzy i doświadczenia… Jasne, dostrzegam problem. Niemniej oczywiście dzieci z dysleksją często mają swoje zdolności, mocne strony i trzeba rozumnie kierować ich rozwojem. Mają różne mocne predyspozycje, zależy od konkretnego dziecka. Lubią nierzadko uczyć się drogą doświadczeń, mają wielowymiarową świadomość, zdolność postrzegania. To naprawdę są piękne umysły, które mogą kwitnąć. Mają dar intuicji, a przez nią jak wiemy można głębiej wnikać w zjawiska, wiedzę, przeżywać ją. To wspaniałe właściwości, które należy docenić. Nie będę mówić więcej, bo trzeba widzieć konkretne dziecko.
Stowarzyszenie Malinka: Jak diagnozować możliwości intelektualne dziecka?
Katarzyna Lisowska: Akurat nie biegnę od razu w stronę testów. Dużo daje obserwacja, rozmowa z dzieckiem, towarzyszenie mu, współdziałanie. W interakcji poznajemy osobę, jej możliwości, kiedy widzimy jak funkcjonuje na co dzień.
Stowarzyszenie Malinka: Dlaczego dzieci zniechęcają się do nauki?
Katarzyna Lisowska: To duży temat. Dużo zależy od nas. Nie brakuje podejść złych, gdzie nauczyciele zniechęcają… Dziecko nie może być stale krytykowane, ganiane. Ono musi mieć dostosowane wymagania do jego możliwości, bo inaczej każdy by zwątpił… Więc nieudolność nauczycieli, nas – to jest poważny problem i zbrodnia na wspaniałych intelektach młodych ludzi.
Stowarzyszenie Malinka: Czego dziś uczyć dzieci?
Katarzyna Lisowska: Pomysłów jest wiele, są kluczowe pojęcia. Nawet dużo… W tym rzecz, że mamy złożoną rzeczywistość, jaka jeszcze dynamicznie się rozwija, wielokierunkowo i tych wymagań jest sporo dziś, co ma umieć młody człowiek jak skończy edukację. Myślę, że trzeba nade wszystko uczyć krytycznego myślenia, rozumienia, stosowania wiedzy, czy komunikacji, empatii, współpracy, a nie indywidualizmu. Trzeba uczyć o tym jak żyć zdrowo, aktywnie, uczyć korzystać z nowych mediów, narzędzi, aby to nam przynosiły pożytek, a nie szkodziły. Wyzwań jest wiele. Odkrywajmy je i uczymy z sensem.